Żadna praca nie hańbi

„Każdy jest kowalem własnego losu”

I to, jak poprowadzimy naszą ścieżkę kariery, zależy tylko i wyłącznie od nas samych (no dobra, od losu także). Do podzielenia się z wami moim doświadczeniem zawodowym zainspirowała mnie Natalia , to u niej pierwszy raz spotkałam się z wpisem #MYFIRST7JOBS. W tym wpisie poznacie moją ścieżkę kariery i to, jak bardzo życie jest przewrotne. Czasem sami sobie szkodzimy, podejmując niewłaściwe decyzje pod wpływem impulsu czy obawy. 

#MYFIRST7JOBS

PIEKARNIA

Serwisant powierzchni płaskich i użytkowych, czyli sprzątaczka. Pierwsza typowo wakacyjna praca, a że żadna praca nie hańbi, to czemu nie zacząć od latania na miotle?

Wbrew pozorom to nie jest taka łatwa praca, jakby się mogło wydawać. Mimo to wspominam tę pracę bardzo pozytywnie. Czego się tam nauczyłam (oprócz sprzątania rzecz jasna)? Na pewno sumienności, dokładności i pracy pod presją czasu. Czego jeszcze? Ludzie nie potrafią uszanować czyjejś pracy. Syndrom:

„Na brudzę i zostawię po sobie syf, przecież sprzątaczka musi mieć co robić”

Szkoda tylko, że ten syf to często i gęsto były zostawiane fekalia! Pod prysznicem przez piekarzy.

 GASTRO-KEBAB

Cóż tu opisywać. Robisz kebsa, sprzedajesz, sprzątasz, zamawiasz towar. Praca była na czarno, szef był wymagający. Mimo to, z niewielkimi przerwami przepracowałam tam 6 lat. Kiedy zostałam sama na placu boju (sezonowi pracownicy), stałam się człowiekiem od wszystkiego. Można to nazwać taki manager małej gastronomii. Co wyniosłam z tej pracy? Mnóstwo, ale najważniejsze to asertywność, umiejętność zarządzania lokalem, umiejętność pracy z ludźmi (no i oczywiście, jak zrobić kebsa w mniej niż minutę).

OCHRONA- KIEROWNIK

Zaczynałam jako zwykły pachołek (nieoficjalne określenie ochroniarza przy linii kas w hipermarketach). Po czterech miesiącach intensywnej pracy, setek gonitw za złodziejami, milionach minut spędzonych na kłótniach i szarpaninach z czubkami. Dostałam awans na Kierownika Zmiany. Z jednej strony jestem dumna, z drugiej wiem, że wiele rzeczy mogłam zrobić inaczej, ale o tym macie okazję przeczytać TUTAJ.

To nie jest tak, że siedzisz na dupie, sączysz kawkę i rozkazujesz. Zapieprzasz z wywalonym jęzorem po całym obiekcie, bo musisz być w 10 miejscach na raz. Praca nie była lekka, bo pracujesz 24 h, czasem zdarzało się i nawet 48 h. Za trud i ciężką pracę, za wyniki, za młodą krew i świeże spojrzenie na świat awansowałam później na asystenta kierownika regionalnego (ale to już nie oficjalnie). Mimo że praca jest wymagająca i  często ciężka fizycznie, to na samo wspomnienie o tym miejscu, uśmiecham się od ucha do ucha. Wyjazdy służbowe, szkolenia z prewencji, terenowe. Rekrutacja ludzi (tak, wywalanie na zbity pysk leniwych, olewających pracę ludzi także wchodziło w grę).

Czego się nauczyłam? Mogłabym wymienić całą listę niczym średniowieczny zwój. Z pewnością pracy w stresowych sytuacjach. Nauczyłam się poznawać ludzi i ich zachowaniaZarządzania ludźmi powyżej 30 os., nie będę dalej wymieniać. Napiszę tylko, że jet tego sporo. Gdzie popełniłam błąd? Po ponad dwóch latach, zrezygnowałam sama. W świat poszły plotki, że nowa firma, która wygrała przetarg na obiekt, zostawi kierowników tylko z licencją. Ja takowej nie posiadam. Do dziś dnia pluję sobie w brodę, bo jak się okazało wszyscy na stanowiskach kierowniczych pozostali i to jeszcze na lepszych warunkach.

DETEKTYW/OPERATOR MONITORINGU

Kolejna praca również w ochronie, tak ciągnie mnie do męskich zawodów. Cóż specyfika pracy podobna do poprzedniej, z tym że jako operator monitoringu nie musiałam użerać się ze złodziejami. Praca detektywa sklepowego to nic innego jak chodzenie incognito po sklepie i wyłapywanie złodziei. Uwierzcie mi, bywało  niebezpiecznie i śmiesznie. Mam co wspominać.

GASTRO W IRLANDII

Jedyne co wyniosłam z tej pracy, to poznanie lokalnej kuchni i udoskonalenie  języka angielskiego  w mowie i piśmie. O pracy z szefem tyranem przeczytacie TUTAJ

KANAR (kto nie zna określenia to kontroler biletów)

Jak zauważyliście kolejny męski zawód w moim życiorysie. Z punktu widzenia społeczeństwa, znienawidzony zaraz po policji i straży miejskiej. Ta praca jednak zasługuje na osobny ciekawy wpis. Czego uczy taka praca? Ludzie to chamy, którym słoma z butów wystaje (oczywiście nie wszyscy). Uczy radzenia sobie z idiotami, ale przede wszystkim pracy w grupie, odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i innych ludzi. Jeśli się zastanawiacie czy to praca w sytuacjach stresowych, tak tu trzeba mieć nerwy ze stali i twardą dupę. Chociaż jak to mówią „Morda nie szklanka”.

SPRZEDAWCA

Jeśli mam być szczera do bólu, to stwierdzam, że jest to najgorsza, z jakich miałam prac przez 10 lat. Na myśli mam specyfikę pracy. Gdyby można było wyjść z siebie i stanąć obok, miałoby to miejsce chyba codziennie po kilka razy. W żadnej pracy (a w każdej miałam kontakt z ludźmi) ludzie nie działali mi na nerwy tak jak teraz. Uwierzcie mi, można dosłownie oszaleć.


To by było na tyle, jeśli macie jakieś „100 pytań do” to chętnie odpowiem. Podzielcie się również swoją ścieżką zawodową.