„MARIAN! TU JEST JAKBY LUKSUSOWO”

Czyli kogel-mogel w e- butikach i replikach.

O czym dzisiaj?  O tym,  że „luksusowe” butiki rosną jak grzyby po deszczu, a repliki sprzedają się jak świeże bułeczki z rana w piekarni. A ludzie łasą się na „luksus za bezcen”. Dlaczego za bezcen? A no dlatego, że nie kupisz LuI Wittona, Szanel i innych Koko Pamel za 80, 150 czy 200 zł. Ba, nie kupisz ich nawet za 800zł.

Moda na luksus chorobą XXI wieku

Taka refleksja mnie ostatnio naszła, a właściwie to szlag mnie jasny trafia, jak po raz setny wyświetla mi się reklama na fb z butikami „jedyna taka okazja, luksusowa kurtka, futerko z jenota 150 zł” „Lux Torebka Majkeł Kołs za 100 zł” No dobra to jeszcze ujdzie, najgorsze jest to, że ludzie rzucają się jak na darmowe frytki w MacDonaldzie. (Nie, frytki nie były nigdy darmowe, a żadna replika nie jest luksusowa). Po co o tym pisze? A no wylewam swoje żale i manifestuje niezadowolenie z faktu, że świat już całkiem zidiociał,  a ludzie chcą być modni, jeden za drugim i chodzić jak taka „luksusowa” kopia. Dlatego stwierdzam, że moda na luksus stała się chorobą XXI wieku.

Jakbym przeczytała jakieś mądre socjologiczne i psychologiczne książki, to może ładniej bym opisała to zjawisko. Ale czasu nie było, to opisuje po swojemu.

 „Luksus za bezcen, kupię replikę i się panoszę. Noszę bo modne i luksusowe, a Wam nic do tego”

Czego ja tu nie rozumiem? A no tego, że jak Cię do cholery nie stać na nowe airmaxy, majkely korsy i inne „luksusowe” rzeczy to ich nie kupuj. (żeby nie było, do portfela i szafy nikomu nie zaglądam), ale wierzcie mi te modne „luksusowe” łaszki wcale nie są fajne, i wcale nie wyglądasz luksusowo w replikach za 80 czy 200zł, przykro mi, ale wyglądasz tanio i tandetnie.

Oszukani na luksusie

Oczywiście w całym tym koglu-moglu e-butików i replik, jest jeszcze druga strona medalu. Mianowicie sprawa ma się inaczej, kiedy zostajemy oszukani przez sprzedającego. Nie każdy musi umieć rozróżnić replikę od oryginału. Niestety ten fakt często wykorzystują sprzedawcy. Wciskają ludziom replikę jako oryginał i klops wielki i wstyd na dzielni. (sama zostałam tak oszukana, jak za granicą kupowałam  z moim Myszonem  zegarek  Majkeła Kołsa. Emblematy były, pudełko sygnowane MK również) dopiero w domu po bardzo dokładnych oględzinach stwierdziłam, że to replika. No cóż, przyznaję oficjalnie, noszę go, bo mi się podoba i mam sentyment do niego (bo jest od mojego Myszona).

Luksusowa replika z wyboru

Wracając do pierwszej strony medalu, są też sprzedawcy, co oficjalnie piszą, że ich towar to replika. Co mnie najbardziej zadziwia w tym wszystkim? Szał na repliki z AliExpress. Kiedy obserwuję to zjawisko na fb, to nie dowierzam czasem, jak ludzie są pazerni na luksus. O ile można nazwać luksusem dres logowany adidasem czy nike. Dla mnie to najgłupsze kupować replikę z logiem na całą bluzę, mając świadomość,  że dana marka nigdy czegoś takiego nie wypuściła na rynek. Tak samo z różnymi butami, botkami czy traperami.

To by było na tyle z wylewania żali, jeśli jesteście fanami replik nie bierzcie tego do siebie. Podzielcie się swoją opinią tam na dole w komentarzu i zapraszajcie innych do dyskusji.

Na koniec wisienka na torcie: Najbardziej popularna replika, na której widok po prostu rzygam?

 

Kurtka ”ala” Lewandowska, koniecznie zielona, o kształcie odwróconego rożka do lodów. Sprawiająca, że kobieta wygląda jak w 9 miesiącu ciąży z bliźniakami .

Drogie Panie ta kurtka jest passé! a co najważniejsze, nie podkreśla waszych kształtów, nie modeluje figury tylko nadaje dysproporcje sylwetce.