Jestem mistrzem zabijania czasu

Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.
Albert Einstein

 

Listopadowe podsumowanie przybiera nieco inną formę niż ostatnie dwa wpisy z tego cyklu. Cytat Einsteina nie bez powodu rozpoczyna ten wpis, otóż listopad minął tak szybko, że zatrzymałam się gdzieś w połowie miesiąca. Skąpana masą pracy na etacie, a także na tej, która daje mi radość i satysfakcję. Codziennie zadawałam sobie pytanie „cóż my to za dzień dziś mamy?” i tak nim się obejrzałam, jest już grudzień. A listopad? Przepadł gdzieś niesiony jesiennymi wichurami.

Listopad – podsumowanie

Listopad był miesiącem pod znakiem ogromu pracy, która zresztą wciąż trwa. Przyznaję bez bicia, że w listopadzie, choć odwiedzałam Wasze blogi, to nie zostawiałam znaku życia po sobie. Teoretycznie również nie udałam się na poszukiwania nowych blogów. W praktyce skupiłam się bardziej na copy branży. Aktualnie ciężko pracuje nad rozwojem Nightwriterki, siedzę po łokcie w projektach głównie graficznych, aż dziwne, że zleceń na teksty jest mniej. Niedługo będziecie mogli poznać stronę, nad którą tak ciężko pracuje. Obecnie jest w fazie poprawek. Szykuje mi się także ciekawa współpraca z agencją marketingową, ale więcej nie zdradzę co by nie zapeszać.

Zdecydowanie listopad był miesiącem, w którym położyłam ogromny nacisk na samorozwój. Z czego oczywiście bardzo się cieszę. Miałam także okazję, by wylać swoje żale (czyt. wywiad) u Milenki z Cytryniaków. O tym, jak zmienia nas toksyczny związek i dlaczego tak trudno wyrwać się z jego sideł. Tu możecie poczytać, jak odzieram się z osobistych przeżyć.

Jeśli macie ochotę na samorozwój i poszukiwania motywacji, to koniecznie zajrzyjcie na poniższą listę linków.

Siła pozytywnego myślenia

Motywacja na dwóch kółkach

Jak znaleźć motywację?

Przestań narzekać!

Wniosek: jestem mistrzem zabijania czasu. Bardzo dobrze, że efektywnego.

Szkoda tylko, że doba nie ma 27 godzin, ale czy to by coś zmieniło?