Jak zniszczyć sobie życie kłamstwem? – case study

Kłamstwo doskonałe nie istnieje

Kłamstwo, które jest ciągle powtarzane, staje się prawdą. Na szczęście w większości przypadków prawda wychodzi na jaw. Zależy na czyje szczęście..

Jak zbudować szczęście  kłamstwem?

Do tego procesu trzeba się długo przygotowywać, nawet bardzo długo. Pierwszą rzeczą, jaką musisz zrobić to zdobycie zaufania potencjalnych ofiar. Metody są różne, możesz udawać przyjaciela, szarą myszkę. Możesz oferować swoją pomoc bądź samemu o nią prosić. Ważne, żeby wytworzyć cudowną więź między tobą a ofiarą. Bądź przyjacielski, zarzekaj się na wszystkie świętości świata, że staniesz murem za personą, którą obierzesz sobie za cel. Kiedy osiągniesz już wystarczający etap zaufania, zacznij wdrażać swój diabelski plan w życie.

Cały świat to zło to JA jestem ofiarą.

Wprowadź zamęt w środowisku pracy, szkole, gdzie tylko chcesz. Im więcej osób wybierzesz na ofiarę, tym lepiej dla Ciebie. Co masz robić? Skłóć  dwie dobrze współpracujące ze sobą osoby. Bądź dwulicowy jak powiewająca chorągiew na wietrze. Wymyślaj rzeczy, które nigdy nie miały miejsca i dodawaj część zmyśloną do istniejących już faktów. Kiedy zorientujesz się, że to zaczyna działać, okazuj współczucie obu pokrzywdzonym stronom. Zasiewając jeszcze większe ziarno waśni. Kłótnia wisi w powietrzu, zacierasz ręce. Plan idzie po Twojej myśli. Wybucha ogromna fala złości, jadu i nerwów niczym wulkan na Sycylii. Ale to jeszcze nie koniec, zwaśnione dusze nie rozmawiają ze sobą, dochodzi do dantejskich scen.

Posuń się jeszcze dalej, niech nienawiść przeleje czarę goryczy.

Dywanik u szefa? Czemu nie, idź i opowiedz o zastraszaniu, mobbingu i wywieraniu presji. Płacz, zgrzytaj zębami i udawaj ofiarę. Przecież chcesz się pozbyć gnidy z pracy. Udało się! klaszczesz w ręce z zachwytu. Ofiara siedzi u szefa i próbuje wytłumaczyć coś, co nigdy nie miało miejsca. Jednak brak dowodów wprowadza niepewnośćNie przewidujesz tylko jednej, jakże istotnej rzeczy. Ofiary to ludzie, którzy pracują ze sobą długi czas, ty jesteś nowy. Kiedy znikasz z pola bitwy, pokłócone osoby znajdują nić porozumienia.

Za szybko na owacje, przegrałeś.

Prawda wyszła na jaw, zostajesz podstawiony pod ścianą. Nie wiesz co powiedzieć, zbierasz rozdziawioną szczękę z podłogi, bo przecież plan miał być doskonały. Nie masz nic na swoją obronę, początkowo wypierasz fakty i znowu kłamiesz. Już sam plączesz się w swoich opowieściach, zaczynasz więc zgrywać ofiarę. Niestety nie ma już dla Ciebie ratunku, właśnie zniszczyłeś sobie życie kłamstwem.

Tracisz zaufanie, stajesz się obiektem niebezpiecznym. Po czasie jednak mimo wszystko, udaje Ci się osiągnąć cel. Twoja ofiara zwalnia się z pracy. To jeszcze nie koniec, brudy z przeszłości nie dają o sobie znać i prawo obraca się przeciwko Tobie.

Zniszczyć życie sobie, to nic  w porównaniu do tego, jak można zniszczyć życie drugiej osobie.

Gdyby nie otwarty umysł szefa, dzisiaj może byłabym oskarżona o mobbing i zastraszanie w pracy, które nigdy nie miało miejsca. Odwracając kota ogonem, mam dobre serce i rozumiem, że ludzie popełniają błędy. Mogłabym iść do sądu, takie pomówienia w moją strony mogły zniszczyć mi reputację i życie zawodowe.
Nie zniszczyły, dlatego wszystko rozeszło się po kościach. Bez sądów, bez spraw. Pozostał tylko niesmak i  ta historia ku przestrodze innych.

 


A Wy mieliście do czynienia z podobnymi historiami? Podzielcie się w komentarzu, stwórzmy razem poradnik dla zaawansowanych kłamców. 

15 Replies to “Jak zniszczyć sobie życie kłamstwem? – case study”

    1. w sumie trochę przerażająca perspektywa, że jesteś ciekawa co jesteś w stanie zrobić, by osiągnąć cel 😉 Ja wiem, czego bym nie była w stanie zrobić.

  1. Myślę że każdy w jakimś stopniu buduje życie na kłamstwie bo nie wie jak zachować się w różnych sytuacjach

    1. Zgadza się, jednak jest różnica między drobnym kłamstwem, a kłamstwem, które jest dla kogoś sposobem na życie. 🙂

    1. Oj to prawda przez 12 lat mojej zawodowej tułaczki parę chu** się przewinęło (w sensie rzecz jasna metaforycznym, bo brzmi trochę dwuznacznie 😉 ) Obecny szef, jakiego mam. To naprawdę złoty człowiek jest. Taki ludzki, konie można z nim kraść i o wszystkim rozmawiać (nawet otwarcie o menstruacji, o drapaniu się w tyłku czy dłubaniu w nosie pod kamerą 😀 ) Myślę, że gdyby ta sytuacja miała miejsce w innym zakładzie pracy, tak dobrze by się to nie skończyło.

        1. Nie ma się czym chwalić, ale to moje miejsce, dzięki któremu mogę pracować i na etacie i jako copywriter 🙂 Jestem sprzedawcą w sklepie ogólnospożywczym. Ha! ale #wygryw, bo do pracy mam 5 minut 😀

          1. opanowanie i psychoanaliza człowieka ! hahah to dopiero przydatność nabyta w sklepie hihih Oj tam i tak się czasem spóźniam. haah

          2. haha żebyś wiedziała!, a to wszystko przez komfort psychiczny, że ani skm, ani autobus Ci nie ucieknie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.