Słowo daję – robisz to samo, co przynajmniej 20 innych osób – dalej zwyczajnie  nie chciało mi się szukać

Chyba czas wylać gorzkie żale i to z przytupem! Czy wiesz, że robisz sobie krzywdę? Przejrzałam 20 stron u wujka Googla na frazę: słowo daję – copywriter. Zamarłam i postanowiłam wylać swój copywriterski jad na kolegów i koleżanki z branży. Ale ze mnie zołza, a nie copywriter!

Słowo daję! Dlaczego robisz sobie krzywdę?

Zapytałam w grupie o copywritingu, czy warto budować swoją markę na słowach, których używa większość osób.  Jedna z osób odpowiedziała: Wiesz, to była pierwsza myśl: słowo daję – krótkie i kojarzy się z pisaniem. Ale faktycznie, jak zobaczyłam ile osób posługuje się tą nazwą, zmieniłam zdanie.
Gdzie w tym wszystkim kreatywność, pomysłowość i unikalność? Kto by się przejmował. Ważne, że keywords’y się zgadzają. Przeglądając te wszystkie strony miałam wrażenie, że ich autorem jest jedna i ta sama osoba. Jeśli tak, szacunek za zaplecza, bo ja nie mam ani jednego – zupełnie z lenistwa. Wszystkie usługi dopasowane do potrzeb klienta, wszyscy dają słowo i piszą unikalne treści. Czym się wyróżniasz na tle konkurencji? Zdjęciem na stronie, szablonem, stylem tekstów? Klient tego nie widzi, on widzi: daję słowo i słowo daję używane naprzemiennie, i potem szuka igły w stogu siana.

to była pierwsza myśl: słowo daję – krótkie i kojarzy się z pisaniem

słowo daję tekst

Pierwsza myśl nie zawsze jest najlepsza

Przyszła sobie i wytyka błędy innym – A to nie wiesz, że cudze błędy widzi się lepiej niż własne?
Musisz jednak wiedzieć, że zanim stworzyłam Nightwriterkę, moją pierwszą myślą było: daję słowo. Myślałam, że to genialne i nikt na to nie wpadł (o ja naiwna). Dobrze, że to było nieco ponad 3 lata temu. Kiedy chcesz się utożsamiać ze swoją marką, budować zaufanie wśród klientów i mieć rozpoznawalną markę, to warto zrobić sobie burzę mózgów przed wymyślaniem nazwy. Przyznaję Ci szczerze, że ja nad swoją nazwą długo nie pracowałam. Wpadła mi do głowy ok. 3 nad ranem. Później sprawdziłam tylko, czy ktoś już takiej nie używa.

Spójrz na siebie oczami klienta

Pół biedy jak używasz swojego imienia i nazwiska, a „słowo daję” jest tylko sloganem. Jednak jeśli identyfikujesz się z tą nazwą to pomyśl, czy klient nie czuje się zagubiony i zniechęcony? Przecież wszyscy dają słowo, a królowa może być tylko jedna.


Polecam spojrzeć na artykuł z przymrużeniem oka