Marketing afiliacyjny dla jednych maszynka do zarabiania pieniędzy, dla drugich sposób na oszczędzanie pieniędzy i dodatkowy zarobek. Dla trzeciej grupy zaś jest znienawidzonym ewenementem na rynku możliwości zarabiania przez Internet. Dzisiaj dowiesz się, czym jest marketing afiliacyjny i dlaczego opinie na ten temat są bardzo podzielone.

Na szybko:

Marketing afiliacyjny – co to?

Marketing afiliacyjny opiera się na współpracy reklamodawcy z partnerem. Reklamodawcą jest sprzedawca, a partnerem afiliant. Czyli osoba, która za wynagrodzenie prowizyjne poleca produkty, usługi, strony, programy itp. rzeczy reklamodawcy. Wynagrodzenie w marketingu afiliacyjnym z reguły oparte jest o efekt, czyli im więcej klientów z Twojego polecenia trafi do reklamodawcy, tym więcej zarobisz.

Najczęściej spotykane modele wynagrodzeń w marketingu afiliacyjnym

Wynagrodzenie jest za efekt, czyli pozyskanego klienta lub czynność jaką ten klient wykona. Najczęściej jest to:

  • Pay Per Sale (PPS) – określona kwota lub % ze sprzedaży
  • Pay Per Click (PPC) – określona kwota za każde kliknięcie w reklamę
  • Pay Per Lead (PPL) – określona kwota za każde określone działanie wykonane przez użytkownika

Nie myl marketingu afiliacyjnego z MLM – to dwie różne drogi, chociaż obie polegają na polecaniu dóbr

Jak to może Ci pomóc w oszczędzaniu pieniędzy?

Zacznijmy od tego, że marketing oparty o afiliacje nie wymaga nakładów finansowych, czego nie można powiedzieć o większości MLM-ów (jednak nie będziemy teraz się na tym skupiać). Zacznijmy od oszczędzania. Chociaż programy cashback możemy podpiąć pod osobną gałąź możliwości oszczędzania i zarabiania pieniędzy, to moim zdaniem łączą się ze sobą. Dlaczego? Przystąpienie do programu cashback np. LetyShops (sama korzystam), w którym oszczędzasz na zakupach internetowych % od wydanej kwoty lub konkretną sumę pieniędzy. Jeśli kupujesz często w Internecie, to jest to dla Ciebie dobre rozwiązanie.

Od oszczędzania do zarabiania, dzięki linkom afiliacyjnym. Większość programów cashback prowadzi równocześnie afiliację, czyli otrzymujesz swój indywidualny link, za pomocą którego zapraszasz innych do skorzystania z cashbacku (tak, jak ja zapraszam Ciebie do LetyShops: https://letyshops.com/pl-en/winwin?ww=17493840) i otrzymujesz prowizję.

Oszczędzanie na własnych płatnościach i poleceniach

Jednak oszczędzanie z programami afiliacyjnymi, to nie tylko programy i platformy cashback, bo możliwości jest o wiele więcej. Od X lat mam konto w mBanku i chociaż zupełnie szczerze, niektóre rzeczy mnie strasznie denerwują (opłata za kartę przy braku transakcji, czy opłata za następne wypłaty z konta cele), to i tak szczerze Ci polecam. Mam konto osobiste, nie żadne wymyślne. Proste konto, na które wpływa mi wynagrodzenie za pracę copywritera.

Nawiązując do tego, że wkurza mnie opłata, za kolejne przelewy ze skarbonek (cele), to z drugiej strony bardzo się z tego cieszę. Dlaczego? Z samych zakupów kartą i płatności internetowych uzbierałam nieco ponad 200 zł w 2 tygodnie. Pierwszy przelew w danym miesiącu ze skarbonki jest darmowy, kolejne to już koszt 9 zł. Niby 9 zł, ale jak policzę, że potrafiłam wypłacać sobie z tego konta 3x dziennie, to w ciągu tygodnia same wypłaty kosztowały mnie 135 zł! Robi wrażenie prawda? Dlatego z jednej strony, to co mnie denerwuje, z drugiej pozwala mi na oszczędzanie, o którym nawet nie myślę. Ustawiłam sobie 2 cele, jeden na samochód i jego eksploatację, a drugi jako drobniaki i poduszkę finansową. Na jednym tryb oszczędzania mam ustawiony na 10 zł od każdej transakcji, a na drugim % od danej transakcji.

No dobra, ale co to ma wspólnego z afiliacją zapytasz?

mBank ma swój program o nazwie „Polecam mBank”. Czyli dodatkowa możliwość zarobku i oszczędzania za pomocą linku afiliacyjnego. Jeśli założysz konto osobiste w mBanku z tego linku i dokonasz 5 płatności kartą i jednej płatności blikiem, otrzymam prowizję w wysokości 100 zł. Ty też tak możesz, przystępując do programu Polecam mBank.

Oczywiście masz więcej opcji zarobku niż wymienione 100 zł, ale jak to mówią:

Bierz często małymi chochlami, to się nie zachłyśniesz

Jakie kwoty możesz zarobić polecając mBank?

  • ekonto możliwości (dla osób od 13 do 24 roku życia) – 75 zł
  • mkonto intensive – 200 zł
  • konto firmowe – 200 zł

O możliwościach, sposobach i platformach afiliacyjnych będzie osobny wpis. Natomiast chcę jeszcze poruszyć kwestię tego, dlaczego część osób nienawidzi afiliacji.

3 powody, dla który marketing afiliacyjny został znienawidzony

Wcale nie dziwi mnie, że część osób nienawidzi afiliacji, czy zraziła się do tego sposobu. Swego czasu kwitł proceder pracy online pod szyldem „tester kont bankowych”, gdzie werbowało się ludzi, którzy mieli zakładać konta z linka polecającego danej osoby. Natomiast tak, wyżej też polecam Ci założenie konta w mBanku, jednak po pierwsze nie nazywam tego pracą, po drugie polecam, bo sama korzystam od wielu lat, a po trzecie nie przesyłam Ci spisu 5-10 linków i nie zmuszam, żebyś założył 10 kont bankowych i nie obiecuję wynagrodzenia w tysiącach!

Ja też dałam z siebie zrobić takiego jelenia, bo dałam się nabrać na szybki zarobek. Cel założyć 5 kont w banku i otrzymać ok. 2k od osoby, która werbuje. Nie muszę chyba wspominać, że ani nie zobaczyłam pieniędzy, ani tej osoby. A mało tego, w niektórych bankach musiałam płacić za prowadzenie konta, czy zamknięcie konta w banku.

Druga rzecz, która odpycha to nachalne umieszczanie linków wszędzie, gdzie popadnie, często niezwiązanych tematycznie np. z treścią wpisu, czy charakterem bloga. A co gorsza ukrywanie tego przed czytelnikami. Spójrz do góry, umieściłam w treści tylko 3 linki afiliacyjne do LetyShops (2) i (1) mBank. Mało tego otwarcie napisałam, że są to linki afiliacyjne i otrzymam z nich prowizję. Niestety wiele osób zapomina o tym. Tak jakby polecenie czegoś, z czego korzysta się samemu, było zbrodnią i wolą to ukryć.

Trzeci powód, dla którego marketing afiliacyjny jest nienawidzony to chamskie nagabywanie na rejestrację w programach, zasypywanie osób np. na Facebooku wiadomościami typu kopiuj/wklej, często nawet nie sprawdzając imienia, czy płci odbiorców wiadomości.

Osobiście uważam, że afiliacja jest dobra i każdemu może przynieść korzyści, jeśli robi się ją z głową, dobiera produkty, które rzeczywiście mogą zainteresować odbiorcę i nie kończy się na chamskim nagabywaniu do rejestracji z linku polecającego.