Kochani, jeśli trafiliście dzisiaj tutaj po raz pierwszy, to odsyłam Was do pierwszej części artykułu Anoreksja-historie prawdziwe cz 1 , abyście lepiej mogli zrozumieć dzisiejszy wpis. Słowem wstępu chciałam ogromnie podziękować dziewczynom, które zdecydowały się opowiedzieć swoje historie. Potrzeba wiele odwagi, aby móc opowiadać o swojej chorobie tak otwarcie. Głównie artykuł powstał dzięki Wam. Dziękuję również za chęć i współpracę Psycholog Monice Kotlarek (Blog Moniki  i jej psychologiczna poradnia ), a także Nauczycielce j. polskiego Samancie Dryja (Edukacja z pasją ).

Anoreksja – uleczyć ciało i duszę

W leczeniu anoreksji, która zazwyczaj wykrywana jest w późnym stadium niezbędna jest pomoc specjalistów. Wymaga to długotrwałych terapii i ogromnej pracy nad powrotem do normalności. Niestety powrót do normalności, to już nie to samo życie, które było przed chorobą. To ciągła walka o siebie.

Iza 22 lata

„Do dziś ciężko mi utrzymać swoje nawyki w ryzach. Sukcesem jest dla mnie to, że nie odczuwam wyrzutów sumienia, gdy jem. Jednak cały czas boję się, że to powróci. Dziś kończę również powoli ciężką terapię. Uczę się na nowo jak w siebie wierzyć, nie czuć poczucia winy i jak czuć inne emocje. Jak nie bać się ludzi, wyjść samej do sklepu, zostać samej w domu gdy mój chłopak chce gdzieś wyjść. Jak przełamywać swoje bariery i nie unikać rzeczy, które wywołują atak paniki. Uczę się dosłownie i w przenośni jak żyć na nowo i powoli odzyskuję wiarę w to, że jednak życie może być normalne.”

Ola 19lat

„Moja rodzina wiedziała o całym problemie, jak tylko został on u mnie zdiagnozowany. Na początku chodziłam do szkolnego psychologa, później zaczęły się wyjazdy, raz w tygodniu na wizytę do psychologa w innym mieście no i raz w miesiącu u psychiatry. Przyjmowałam antydepresanty, leki przeciwwymiotne oraz sporadycznie środki nasenne. Ciężko było mi zacząć normalnie jeść. Bardzo często mój chłopak siadał obok i prosił żebym zjadła, chociaż troszkę więcej. Nie pamiętam za bardzo tego okresu, kiedy zaczęłam wychodzić z choroby, bo był to bardzo trudny czas, ale wiem, że gdyby nie A. to już dawno mnie by tutaj nie było. Zrobiłam to przede wszystkim dla niego. „

Lena 18 lat

„O chorobie nie wiedział nikt, nikomu nie mówiłam. Wyszło samo, kiedy zemdlałam na lekcji wf-u. Byłam w ośrodku i na razie jest dobrze, jem normalnie, pokonałam depresje i zaakceptowałam siebie. Nauczyłam się, że ideały są jedynie w czasopismach. Ogromne wsparcie dostałam od rodziny i przyjaciółki, co również doceniam.”

Anoreksja zostawia trwały ślad w psychice i mimo jak najlepszej pomocy, czasami nie można wykluczyć nawrotu choroby.

Iza 22 lata

„Nie ma czegoś takiego jak 'zakończyłam rozdział i jestem zdrowa’, zdiagnozowano u mnie także PTSD (posttraumatic stress disorder). W moim systemie nerwowym już na zawsze będą reakcje, których wyuczyłam się przez te lata. W sytuacjach ogromnego stresu to wszystko może do mnie wracać. Zaburzenia pozostawiają fizyczne zmiany w mózgu i układzie nerwowym. Właśnie dlatego tak trudno z nich wyjść, ale mam nadzieję i dopóki ona jest, to wszystko będzie dobrze.”

Ola 19lat

„Do tej pory czasami wymiotuję, jednak wiem, że powrót do tego koszmaru zakończy się tragedią.
Na razie (na szczęście) mam dla kogo żyć normalnie, wystarczy mi krótka rozmowa z moim lubym i podzielenie się z nim tą sprawą wtedy  załamanie szybko  mija. Sama na pewno bym z tego nie dała rady wyjść, nawet rodzina nie miała na mnie takiego dużego wpływu, jak zwykły obcy młody mężczyzna, dla którego stałam się kimś wyjątkowym. A on stał się dla mnie powodem, aby wstać rano, spojrzeć w  lustro i nie, nie powiedzieć do siebie „jesteś piękna”, bo po takiej chorobie to nie jest możliwe. Patrząc w lustro mówię sobie do tej pory „będzie dobrze”, „dasz radę”, „jest OK”. I to wystarczy, by wiedzieć, że życie jest piękne.”

Uwolniłam się od anoreksji

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego piszę to z roli pół-obserwatora? U mnie anoreksja została odkryta dość wcześnie przez moją Mamę. Wizyta u psychologa (nie wiem, czy pomogła, bo po jednej wizycie już tam nie wróciłam), ale przestraszyłam się słów  „Jak następnym razem będziesz chudsza, chociaż o kilogram to pójdziesz do szpitala psychiatrycznego”. Również, jak większość odsuwałam od siebie znajomych i przyjaciół, jednak oni się nie poddali i walczyli o mnie razem ze mną. Wygrałam! Siłownia – to ona wyciągnęła mnie z sideł anoreksji. Przez pierwsze 2 lata miałam nawroty myśli o obsesyjnym odchudzaniu i łapałam się na ograniczaniu niektórych posiłków, czy nagminnym liczeniu kalorii. Na szczęście siła mięśni zwyciężyła od ok. 4 lat  jestem wolna!

Dziś zastanawiam się Jak?
Jak mogłam chcieć umrzeć, jak mogłam nie jeść.
Jak mogłam być dumna z wystających żeber i kości.
To jest chore, nienormalne, obrzydliwe i przykre jednocześnie.
Tak, to jest choroba psychiczna.